III Niedziela Adwentu Rok A

III Niedziela Adwentu Rok A

11 XII 2016

 

Trzecia niedziel adwentu jest nazywana „niedzielą gaudete”, od pierwszych słów antyfony na wejście. A owo łacińskie słowo znaczy „radujcie się”. Więc już na samym początku liturgia wzywa nas do radości. Tenże nastrój podkreślają także szaty liturgiczne w kolorze różowym. Owa radość jest również mocno widoczna w liturgii słowa. Jest ona skoncentrowana na osobie mesjasza, widzianego w trzech różnych perspektywach.

Pierwszy punkt patrzenia na mesjasza pokazuje prorok Izajasz, który wzywa cała naturę do radości. Obok natury wezwani do radości są Izraelici, bo Bóg przyjdzie aby ich wybawić. To wybawienie jest widziane dosyć wąsko, gdyż w tej obietnicy naród wybrany upatrywał wyswobodzenie z niewoli i możliwość powrotu do ojczyzny. Jednak gdy przyjrzymy się dokładniej orędziu proroka, które brzmi „Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na czołach; osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie”, dostrzegamy dużo dalej idące obietnice. Bóg sam przychodzi by zbawić swój lud, i dać mu szczęście wieczne. Obietnica proroka Izajasza wypełnia się Chrystusie. To on jest tym, który przychodzi aby wybawić swój lud.

W usłyszanej Ewangelii widać dwóch bohaterów. Jana Chrzciciela i Jezusa. Ich zestawienie daje nam drugi z obrazów mesjasza.

Jan wysyłając do Jezusa zapytanie: „czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać”. Pokazuje wielką pokorę tego człowieka. Przecież był on wielkim prorokiem za którym szły tłumy wiernych. Był przecież przepełniony Duchem Bożym. Pytanie Jana „czy na Ciebie czekam” jest efektem oczekiwania zapowiedzianego wybawiciela. To oczekiwanie zestawione ze znakami czynionymi przez Jezusa, dały mu przeczucie, że czas odkupienia jest bliski. Janowe pytanie, jest pełnym ufności wołaniem o potwierdzenie, z którego możemy brać przykład.

Odpowiedź udzielona przez Jezusa jest również zaskakująca. W odpowiedzi nie słyszymy „tak” czy „nie”. Słyszymy natomiast słowa z proroctwa Izajasza, mówiące o znakach, które będą towarzyszyły obiecanemu mesjaszowi. Ta odpowiedź jest zmuszeniem do refleksji. Jan znał proroctwa, a Jezus potwierdził tylko jego obserwacje.

Podobnie dzieje się i w naszym codziennym życiu. Nieraz pytamy, szukamy odpowiedzi, a ona jest na wyciągnięcie ręki. Jest w znakach i wydarzeniach, które dzieją się wokół nas lecz aby je dobrze rozpoznać, czy może nawet dostrzec potrzeba przystanąć na chwilę i tak jak Jan udać się na pustynię.

Czas, który aktualnie przeżywamy, daje nam ku temu wiele sposobności, jest on swoistą pustynią, przygotowaniem do czegoś wielkiego i wspaniałego. A tym wydarzaniem jest przyjście obiecanego mesjasza. Jest to czas kiedy mamy wyciszyć swoje serce i w radości i cierpliwości oczekiwać Tego, który ma przyjść.

Trzecim obrazem mesjasza, z dzisiejszej liturgii słowa, jest „Sędzia stojący u drzwi”. Jakub apostoł przestrzega nas, abyśmy „trwali cierpliwie”, aż Pan przyjdzie powtórnie. To zalecenie jest dla nas wyjątkowo trudne, gdyż żyjemy w czasach ciągłego biegu. Wszystko mamy zaplanowane co do minuty, czego zapragniemy musimy od razu zrealizować, bo mi się należy, a panujący wokoło nas harmider tylko podsyca tą atmosferę gonitwy. W tym całym biegu, zamieszaniu często gubimy z przed oczu cel, do którego zmierzamy, cel którym jest bycie z Bogiem. Dlatego w tej końcówce tego radosnego czasu oczekiwania, która zazwyczaj jest najbardziej zagoniona, bo przecież trzeba zrobić zakupy, spakować prezenty, wysprzątać dom itd. Znaleźć choćby chwilkę ciszy, przystanąć na moment i skierować swoje w stronę Tego, który jest źródłem wszelkiego dobra i radości.

 

  1. Ulryk OFM