Niedziela Palmowa Męki Pańskiej

Niedziela Palmowa wprowadza nas w obrzędy Wielkiego Tygodnia, które odznaczają się nie tylko wielką godnością chrześcijańską, lecz także szczególną mocą i skutecznością dla ożywienia naszej osobistej wiary. Myśli i serce Kościoła są przy krzyżu Pana Naszego Jezusa Chrystusa, krzyżu naszej wiary i naszej nadziei, Krzyżu Odkupienia człowieka i świata. Bóg przemawia słowem krzyża, które jest słowem ostatecznym i definitywnym. Wobec człowieka Bóg użył i nadal używa tego słowa, które porusza sumienia, które ma moc rozdzierania ludzkich serc. Podążmy i my razem z Chrystusem drogą na Golgotę.

 

Wtedy jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: «Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.” (Mt 26,14 – 16)

 

Bezpośrednim motywem zdrady Jezusa przez Judasza były pieniądze. Było to trzydzieści sztuk srebra. Nie wiadomo do końca, jakie pieniądze dokładnie otrzymał, gdyż wszystkie monety, jakie wtedy funkcjonowały były ze srebra: denary, drachmy czy szekle. Ewangelista przywiązuje jednak wagi do tego jak duża to była suma. Trzydzieści srebrników była to przeciętna cena, jaką płacono za niewolników. Jak to możliwe, że Judasz, który należał do grupy Dwunastu Apostołów, był tak blisko Jezusa i uczestniczył w Jego cudach, zdradził? Sam Jezus wielokrotnie przestrzegał swoich uczniów przed pożądaniem pieniędzy: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego – miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Mt 6,24). Słowa Jezusa okazały się prawdziwe. Nie można dwom panom służyć. Święty Leon Wielki wyjaśnia: „Judasz nie czyni tego ze strachu, lecz z pożądania pieniędzy. Dusza która myśli jedynie o dobrach materialnych, za niewielką sumę zgodzi się na swoją zgubę.”

Jak zauważa Orygenes: „Judasz sprzedaje wiedzę na temat Jezusa w dyskrecji”. To nie Arcykapłani szukają człowieka, który by wydał im Jezusa, lecz sam Judasz idzie do Arcykapłanów, których było łatwo znaleźć. W ten sposób znacznie im ułatwia pojmanie Nauczyciela (por. Mt 26,49), zapewniając także większą dyskrecję w działaniu. Nie mogli przecież tolerować kogoś, kto publicznie wykraczał przeciw kultowi w świątyni i przeciw Prawu. Musieli jednak uważać, gdyż Jezus miał wielu zwolenników. Od słów „Odtąd…” rozpoczyna się nowy etap w życiu nie tylko dla Judasza, który wchodzi na drogę potępienia wiecznego, szukając sposobności by wydać swego Odkupiciela, lecz również dla Jezusa Chrystusa – wypełnia do końca wolę swego Ojca, dokonując ostatecznego zbawienia człowieka na „drzewie Krzyża” (Lituria Wielkiego Piątku).

 

„A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi». Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: «Chyba nie ja, Panie?» On zaś odpowiedział: «Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził». Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: «Czy nie ja, Rabbi?» Odpowiedział mu: «Tak jest, ty». (Mt 26, 21-25)

        Jezus bardzo konkretnie pokazuje, że posiada wiedzę co do przyszłości swojej i swego zdrajcy. Nie wskazuje jednak od razu palcem na konkretną osobę. Tak jakby chciał wpłynąć na zmianę decyzji, chroniąc Judasza przed konsekwencjami tego czynu, szanując przy tym jego wolność. Judasz, który nie nazywa Jezusa Panem tylko Nauczycielem, sam siebie wyjawia, zadając pytanie, na które Jezus mu odpowiada: „Tak jest, ty”. Jak zaznacza Orygenes: „Judasz staje się sługą pierwszego i największego zdrajcy, którym jest szatan”. Działanie szatana jest bardzo przebiegłe. Polega ono na odbieraniu ludziom wiary, zachęcając ich by przestali oddawać cześć Bogu, a zwrócili się ku bożkom „odlanym z metalu” (por. Wj 32, 1-8), doprowadzając ostatecznie człowieka do duchowej rozpaczy. Na słowa Jezusa „jeden z wasz mnie zdradzi”, nikt z Apostołów nie okazuje pewności, bardziej ufali temu co powie im Jezus niż sobie samym. Można powiedzieć, że dokonał się wtedy rachunek sumienia przed mająca się rozpocząć Eucharystią. Był to rachunek autentyczny, ponieważ był dokonany w relacji z Jezusa. Trzeba nam tak jak Apostołowie wszystko oddawać Jezusowi, a kiedy w sercu budzą się niepokoje, odpowiedzi szukać u Niego: „Czyżbym to był ja, Panie?”.