XIV Niedziela Zwykła

Jezus cichy i pokorny sercem czyni dziękczynienie i objawia Ojca

Po tym, jak Jezus uczynił wyrzuty miastom Korozain, Betsaidzie i Kafarnaum, które  zaprzepaściły swój czas nawiedzenia i nie odpowiedziały aktem wiary wobec tych dzieł, których wśród nich dokonał, czyni On dziękczynienie Ojcu za tych, którzy otwartym sercem przyjęli Jego osobę i orędzie. Uwielbia Ojca za objawienie spraw Bożych, które dokonuje się w sposób „zakryty”, a zdolni je odczytać są tylko ci, którzy mają właściwe usposobienie do przyjęcia prawd objawionych. To właściwe usposobienie jest tutaj przyrównane przez Jezus do serca dziecka, maluczkich, prostaczków, których cechuje postawa otwartości, ufności i wdzięczności oraz prostoty i szczerości. Tak więc Jezus wysławia Ojca za jego podwójne działanie. Zakrywa swoje dzieła – czynione w osobie Jezusa – przed tymi, którzy bardziej niż Jemu ufają swojej ludzkiej mądrości i nie chcą zrozumieć ani przyjąć orędzia Jego Syna, a objawia tym, którzy w Nim pokładają nadzieję i są gotowi z pokorą przyjąć treść Ewangelii bez zbędnych kalkulacji. Pan nie powiedział: «objawiłeś głupim», ale: «maluczkim». Potępia bowiem pychę, a nie bystrość umysłu” – jak podkreśla św. Grzegorz Wielki. Żydzi prawdziwej mądrości dopatrywali się nie w tych, którzy się za takich uważali, lecz w ludziach prostych. To przeświadczenie, jak się przekonujemy i dziś ma swoje uzasadnienie.   Podstawą postępowania ludzi prostych jest bojaźń Boża, która jest początkiem mądrości (por. Ps 111,10).

Jezus wysławia Pana nieba i ziemi – Stwórcę całego stworzenia, którego nazywa Ojcem. Bóg dla Jezusa to nie tylko Ojciec Izraela, Narodu Wybranego, ale „Mój Ojciec”. Właśnie dlatego między innymi Żydzi chcieli zabić Jezusa, bo nazywał Boga swoim Ojcem.

Boga poznajemy tylko dlatego, że się człowiekowi objawił, a dokonał tego w poprzez wcielenie swojego Syna. Jezus Chrystus jest zatem jedynym i prawomocnym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem, ponieważ tylko Jezus zna Ojca i tylko On może Go objawić ludziom: „nikt nie zna Syna jak tylko Ojciec. Nikt nie zna też Ojca jak tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11,27). Relacja Ojca z Synem polega na wzajemnym poznaniu. Jest to poznanie całkowite, w którym Ojciec przekazał Mu wszystko. W ten sposób Jezus stwierdza, że jest Bogiem, gdyż stanowi jedno z Ojcem (por. J 10,30).

Prawdziwa miłość jest wymagająca

            Bóg, który jest miłością (por. 1 J 4,7-13), nawet na chwilę nie zostawia nas samych. Od samego początku towarzyszy człowiekowi, kiedy to wystąpił przeciw Niemu w raju, składając obietnicę odkupienia, mówiąc: „…ono zdepcze ci głowę, a ty zranisz mu piętę” (por. Rdz 3). Obietnica ta w pełni spełnia się w osobie Jezusa Chrystusa, który przyszedł pokonać grzech i zbawić każdego człowieka. Trud ludzki jest zaś skutkiem grzechu. To zaproszenie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28), następuje po surowych słowach skierowanych do miast i odsłania tajemnicę Jezusowego serca oraz Jego wrażliwość na utrudzenie i słabość ludzi. Zaproszenie to jest skierowane do wszystkich, a zwłaszcza do tych, dla których jarzmo i ciężar prawa Bożego jest nie do udźwignięcia. Jezus nie zwalnia nas z obowiązków, jakie nakłada prawo Miłości, ale jak wiemy, sam do końca je wypełnił (por. J 13,1) – do ostatniej chwili swojego życia, aż do całkowitego daru z siebie na Golgocie. „Przyjdźcie […] i uczcie się ode Mnie […], a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,28-29). „Każdy – jak pisze św. Jan Paweł II – kto pragnie doświadczyć pojednania i pokoju, musi przyjąć zaproszenie Pana. W jego sercu znajdzie pokój i wytchnienie, ulgę w cierpieniu, odwagę do przezwyciężenia lęku, wielkoduszność potrzebną do tego, aby nie wpaść w przygnębienie i aby wejść na drogę nadziei”.

Nie lękajmy się więc przyjąć prawa Miłości, w którym to właśnie człowiek odnajduje i realizuje samego siebie. Jezusowe jarzmo miłości prowadzi paradoksalnie do naszego umocnienia, gdyż moc w słabości się doskonali (por. 2 Kor 12,8-9), i prawdziwej wolności.  Miłującemu Boga wszystko pomaga do dobrego, pisze św. Paweł, zapewniając nas o Bożym współdziałaniu na tej drodze naszego zbawienia.