III Niedziela Wielkiego Postu, rok A

Jakiej studni szukam?

Dziś jest upalny dzień, upalne południe naszego życia – jak każdego dnia utrudzeni szukamy chwili wytchnienia- źródła, z którego zaczerpniemy by zaspokoić swe pragnienie, zyskać siły, nie chcemy przecież wycieńczyć naszego organizmu. Tak też w dzisiejszej Ewangelii w samo upalne południe do źródła zmierza kobieta – mieszkanka Samarii, zapewne podchodzi do źródła z pewnym zakłopotaniem, wszak w pobliżu widzi obcego człowieka, w dodatku żyda, a przecież z jego narodem samarytanie nie byli w dobrych relacjach, pragnienie jednak się wzmaga i jest mocniejsze niż narodowościowe urazy, kobieta więc podchodzi by zaczerpnąć. Ku wielkiemu zdziwieniu Jezus zaczyna dialog, prosząc by dała Mu pić. Jak ty możesz prosić mnie samarytankę abym dała Ci pić? Kobieta nie wie, kim jest Chrystus, nie potrafi dostrzec w nim spragnionego człowieka, blokuje ją pewna niechęć, której Jezus stawia czoło mówiąc: O gdybyś znała dar Boży i wiedziałabyś kim jest ten który Ci mówi daj mi pić, prosiłabyś Go, a dałby Ci wody żywej. Samarytanka dalej nie rozumie słów Chrystusa, za pewne wydają się jej niedorzeczne gdyż nie ma on czerpaka, a studnia jest głęboka, jak więc może dać jej wody żywej. Czy jest on w stanie uczynić dla niej więcej niż Jakub, który dał im tę studnię, z której piją od lat. Właśnie tak, jak bowiem mówi Pan Jezus, każdy kto pije tę wodę, znów będzie pragnął, kto zaś będzie pił wodę, którą ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda którą ja mu dam, stanie się w nim źródłem wytryskującym ku życiu wiecznemu. Każdego dnia ja i ty zmierzamy do studni by zaspokoić swoje pragnienie. Z jakiego źródła czerpiesz? Dzisiejszy świat, daje nam wiele takich studni które zaspokajają na chwilę, studni które dają chwilową radość, korzyść… Problemem tych studni jest mętna woda i ich wysychanie, dlatego musimy Bracia odnaleźć studnie krystalicznie czystą, która nigdy nie wysycha, studnię której woda daje życie. Jest to studnia, przy której stoi Chrystus. Jest tylko jeden problem: Jak wygląda moja relacja z Bogiem, czy nie ma we mnie grzechu, który blokuje mi dostęp do owej żywej wody, który sprawia, iż jak mój kontakt z Bogiem jest w jakiś sposób przeszkodzony, bądź nawet go nie ma? Czy w stosunku do Niego, nie jestem jak żydzi i samarytanie względem siebie i nie potrafię podejść do tej studni przez brak miłości do Boga w drugim człowieku? Żadne studnie tego świata nie zaspokoją mojego pragnienia tak jak żywa woda Chrystusa, muszę jednak odkryć drogę miłości, która prowadzi do Jego studni, drogę którą mam kroczyć z innymi, bez uprzedzeń, bez zawiści, bez egoizmu. Tylko w tafli krystalicznej żywej wody Chrystusa mogę odnaleźć miłosierne oblicze Boga. Z tej studni nie czerpie się samemu ale razem z innymi, nie jest to studnia świata o którą walczę często niszcząc, poniżając, dyskredytując w oczach innych mojego bliźniego by złudnie zyskać jak najwięcej, wszak najwięcej zyskuje czerpiąc z Bożej studni z moimi braćmi, łącząc swe siły ze wspólnotą można zaczerpnąć więcej!


br. Antoni OCist