IV Niedziela Wielkanocy, rok A

Liturgia Słowa IV Niedzieli Wielkanocnej może wywołać dwa przeciwstawne odczucia. Z jednej strony rozważając pierwsze czytanie z Dziejów Apostolskich słyszymy św. Piotra, który mówi „nawróćcie się”. Niestety w dzisiejszych czasach czasownik ten niejednokrotnie odbierany jest pejoratywnie, gdyby etymologicznie rozważyć to słowo, w dodatku w języku greckim to wyszłoby, iż nawrócenie to dosłownie zawrócenie z błędnego myślenia. Jednakże nam jest dobrze w naszym myśleniu, nieraz błędnym. Porzucenie tego, wiąże się z czymś nowym, nie raz trudniejszym, a już na pewno jest to po prostu „nie życiowe”. Kolejnym zdaniem, które może przytłoczyć jest „Ratujcie się z tego przewrotnego pokolenia”. W gruncie rzeczy to wezwanie „ratujcie się” skierowane jest do każdego człowieka. Jeśli nie chcecie umrzeć, jeśli chcecie mieć udział w królestwie zmartwychwstałego Mesjasza i Pana uwierzcie i przyjmijcie chrzest na odpuszczenie grzechów. To jest jedyna droga, którą możecie się uratować. Po tym gromieniu św. Piotra, przychodzi chwila nadziei, albowiem psalmista powiada „Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie”. Jednakże z tego twierdzenia należałoby zrobić zdanie warunkowe. Niczego mi nie braknie, jeśli Pan będzie moim pasterzem. Wolność, którą daje Bóg nie może narzucić nam niczego. Tak więc, czy nam nic nie braknie zależy tylko od naszego wyboru. Bóg ci oferuje możliwość, ty możesz liczyć na Niego w każdych okolicznościach. Po słowach pokrzepienia, przychodzi kolejne stwierdzenie św. Piotra, skoro Chrystus cierpiał to i ty w swoim życiu jesteś nie raz skazany na cierpienie. Jesteś zaproszony na tę samą drogę, którą kroczył Jezus: przez śmierć do życia. Jest dla nas jednak ratunek, jest nim Dobry Pasterz, który zna cię po imieniu, którego z pewnością rozpoznasz, jeśli Go przyjmiesz. Czy można usłyszeć coś bardziej piękniejszego niż, to że Jezus – Dobry Pasterz ma dla mnie życie i to życie w obfitości? Czy to nie jest wystarczający powód do radości? A mimo wszystko, często odrzucamy tę prawdę. Szukamy szczęścia, radości, w tym co zaspokaja, ale tylko na jakiś czas. Odrzucamy naukę Chrystusa, bądź wybieramy to, co dla nas w danej chwili dogodne. Takie postępowanie nie zaprowadzi nas do bramy życia i to w obfitości. Albowiem „sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia. Wszak mówi Pismo: Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony.”


br. Karmel OFM