IV Niedziela Wielkiego Postu rok A

„Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc”. Wpatrując się w treść pierwszych słów ewangelii nasuwa się pytanie, czy znak uczyniony przez Chrystusa w stosunku do niewidomego odnosi się tylko do niego samego? Czy Chrystus czyniąc go chce uświadomić nam, że w swej Boskiej mocy jest wstanie uczynić dla nas wszystko lecząc wszelkiego rodzaju ułomności fizyczne? Odpowiedź dla nas, jako osób wierzących nasuwa się jednoznacznie – tak – rzeczywiście nasz Pan Jezus Chrystus jest wstanie dla nas to wszystko uczynić. Ale, czy nie jest też tak, że przez ten znak wskazuje On również, a może szczególnie na nasze zaślepienie powstałe w wyniku grzechów, które popełniamy, na co dzień?  Czy słowa „idź obmyj się w sadzawce” nie odnoszą się do nas? I wreszcie, czy tą ewangeliczną sadzawką nie jest dzisiejszy konfesjonał, który czyści nas z wszelkiego rodzaju brudów grzechu? Zapewne – tak. Jezus Chrystus przez ten znak patrzy również na nas, żyjących nie raz uparcie w grzechach, które wydają się nam na pozór nie groźne, często sama spowiedź nic nie zmienia w naszym postępowaniu. Jest też tak, że nasze zaślepienie jest tak wielkie, iż życie ziemskie stawiamy na pierwszym miejscu, nie bacząc zupełnie na wieczność. Często brak dostępu do sakramentów spowodowany nie uzyskaniem sakramentu rozgrzeszenia powoduje w nas zupełną obojętność w stosunku do wartości tych sakramentów. Przez to zaślepienie nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że tylko przez częste przyjmowanie sakramentów możemy liczyć na zbawienie (Eucharystia bez komunii świętej pusta sama w sobie. Analogicznie do słów ks. J. Górzyńskiego, to tak, jak byśmy przyszli tylko potowarzyszyć, a nic na tym nie skorzystali. Ponieważ to w czasie Eucharystii dokonuje się największy cud, a więc przemiana chleba w prawdziwe Ciało i wina w prawdziwą Krew Chrystusa, co sprawia, że jest On całkowicie obecny z nami, a Jego przyjęcie pod Najświętszymi Postaciami daje nam życie). Często tym zaślepieniem jest zwyczajny lęk przed próbą zmiany swojego życia. Często idziemy tokiem myślenia tych ewangelicznych faryzeuszów oskarżających Chrystusa o uczynienie znaku w szabat, którzy bronili w ten sposób swoje błędne postępowanie. My natomiast bronimy swoje błędy oskarżając nie raz Kościół o jego grzechy. A to przecież sam Chrystus ustanowił Kościół, to Chrystus ustanowił sakramenty. Ustanowił to wszystko dla nas, dla naszego zbawienia. To prawda Kościół bacząc na jego historię, czy też czasy teraźniejsze nie jest bez winy. Ale to on, jako prawda ustanowiona przez samego Mistrza z Nazaretu zawiera to, co jest niezbędne dla naszego zbawienia – sakramenty.


br. Robert OCist