Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego 28.05.2017r.

Oto przeżywamy dzisiaj Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Uroczystość, którą obchodzimy co roku, sześć tygodni po Zmartwychwstaniu. Dzisiaj Chrystus wstępuje w niebo. Ale jak to się dzieje? Jak to wstępuje? Co to znaczy? Czym to dla nas jest?

Warto rozpocząć te rozważania od momentu Śmierci na Krzyżu. Kiedy Chrystus po Męce, na górze Kalwarii oddaje ducha. Co się w tym momencie dzieje? Spróbuj stanąć z boku Krzyża na Golgocie. Wyobraź sobie ostatnie chwile Jego życia, cały czas patrząc na Niego. Wodzisz wzrokiem od przybitych stóp, przez zakrwawione kolana, oblepiony krwią i kurzem brzuch, nadmiernie ubiczowane ramiona. I kiedy Twój wzrok wędruje na okaleczoną cierniami Głowę, Ona w tym momencie skłania się ku ramieniu. Czy zdajesz sobie sprawę co właśnie się dokonało? Oto Zbawiciel świata umarł. Po prostu. Umarł tak, jak każdy z nas umrze. Najzwyczajniej w świecie skończyło się życie umęczonego Człowieka.

Ale czy na pewno? Czy ta śmierć jest jak śmierć, których tysiące widzimy dzisiaj w telewizji, w internecie?

Po trzech dniach od tego wydarzenia, kiedy nadeszła niedziela – pierwszy dzień tygodnia Ten, który umarł, okazał się żywy. Jak śpiewamy w sekwencji wielkanocnej „choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy”. No właśnie króluje, pokazał się, dał się poznać. Czytamy w Ewangelii jak to Chrystus po swoim Zmartwychwstaniu przez 40 dni ukazuje się swoim uczniom. Widzimy jak przychodzi do nich, kiedy siedzą zamknięci w wieczerniku, nie ma tam z nimi Tomasza. Przychodzi po raz kolejny, gdy są „w komplecie” i je z nimi. Widzimy Go, kiedy chodzi po wodzie, kiedy rozmawia z uczniami w drodze, łamie dla nich Chleb, wyjaśnia im Pisma. Jednak coś tu jest nie tak. Jak może wejść do Wieczernika, skoro drzwi są zamknięte? Jak może chodzić po wodzie? To może po Zmartwychwstaniu został tylko duchem? Ale w takim razie jak mógł jeść? Jak mógł rozmawiać z ludźmi bez przestraszenia ich?

Otóż ciało Chrystusa Zmartwychwstałego to Ciało Uwielbione. Nie jest ono jak ciało Łazarza, którego Jezus wskrzesił, a który później znów umarł. Jest to Ciało, które jest realne, nie jest tylko duchowe. Ale jednak jest czymś więcej niż tylko ciałem ludzkim, wymyka się niejako fizyce, prawom przyrody. To ciało, jakie najprawdopodobniej będziemy mieć w niebie.

I w tym momencie, kiedy uczniowie już wiedzą, że Chrystus umarł, ale i Zmartwychwstał, kiedy już uwierzyli, wtedy On wstępuje do nieba. Ale On nie ucieka, nie zostawia nas samych. Obiecuje nam, że będzie z nami „po wszystkie dni aż do skończenia świata”. Obiecuje, że idzie do Ojca i że pośle Parakleta, Ducha Świętego. Chrystus od  tego momentu nie jest już widoczny na ziemi, ale jest obecny. Jest obecny w zgromadzonym Ludzie Bożym („Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”), jest obecny w Osobie kapłana, jest obecny w Słowie Bożym. Ale najpełniej jest obecny w Eucharystii, w Najświętszym Sakramencie. To tu oddaje się cały, bez reszty. Dlatego czcijmy Najświętszy Sakrament. Zarówno poprzez jak najczęstsze i godne przyjmowanie Komunii Świętej, ale także przez częstą adorację Jezusa w Eucharystii. Bo tylko przez Jezusa mamy przystęp do Ojca, tylko w Jezusie mamy zbawienie.