XII Niedziela Zwykła, rok A

„Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa?[…] Do każdego, więc kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.

Podchodząc do rozważania słów Ewangelii Mateusza pierwszą rzeczą, która może się narzucić jest pojęcie ważności człowieka w oczach Bożych. Chrystus używając tego pojęcia, jakby jednoznacznie sugeruje wartość osobową przede wszystkim chrześcijanina. Przyjmując chrzest zostaliśmy włączeni do bycia Dziećmi Bożymi. Już samo to określenie w stosunku do naszej osoby daje wyraźnie do zrozumienia, jak wielkim wyróżnieniem jest przyjęcie samego sakramentu chrztu świętego, nie mówiąc o późniejszym, dobrowolnym rozwijaniu swojej wiary. Czy w takim razie warto powiedzieć Bogu nie? Czy warto odrzucić jego wezwanie? Czy warto usilnie walczyć o swą wielkość ziemską kosztem wielkości niebiańskiej? Odpowiedź nasuwa się sama. Fakt, faktem, bycie chrześcijaninem zobowiązuje, nie tylko z perspektywy dobrego wykonywania naszych codziennych obowiązków – w domu, w pracy, w szkole. Ale także, albo przede wszystkim tych wynikających z naszej wiary, jak na przykład prawidłowe kształtowanie swojej osobowości poprzez właściwy samorozwój moralny i członków własnej rodziny, także przyjaciół.

Ewangeliczny Jezus wyraźnie podkreśla jak ważne jest także manifestowanie swojej wiary nie tylko na naszym podwórku, ale także poza jego obrębem – czasami wśród ludzi, którzy w swej postawie są zupełnie obojętni na Boże wezwanie, którzy odeszli od Boga albo jeszcze Go nie znają.

Bycie wielkim w oczach Bożych zobowiązuje. Ta wielkość ze względu na wolna wolę jest przed nami zakryta. To do nas należy czy ją przyjmiemy, czy odrzucimy. Podejmując decyzję pamiętajmy jednak o tym, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy.


br. Robert OCist