XXIV Niedziela Zwykła, rok A

Przebaczenie obliczem miłosierdzia

W dzisiejszej Ewangelii słyszymy o przebaczeniu. Jezus zapytany o to, ile razy należy przebaczyć swemu bratu, daje całkowicie niespodziewaną odpowiedź…. 77 razy. Temat przebaczenia jest często trudny dla nas, bo dotyczy krzywd i zranień, których doświadczyliśmy w naszym życiu często niesłusznie i niesprawiedliwie. Czy więc przebaczenie jest czymś uzasadnionym, skoro ktoś nas krzywdzi? Czy nie powinniśmy odwdzięczyć mu się jeszcze dotkliwszą krzywdą? Nie. To zgubna logika dzisiejszego świata, który często wpada w amok walki, która już nie jest, cios za cios, oko za oko, ząb za ząb lecz nokaut za cios, oczy za oko, zęby za ząb, spirala nienawiści i przemocy nasila się, często nie potrafimy jej przerwać. Gdzież więc miejsce na przebaczenie, po co jest ono potrzebne? Trzeba sobie zadać zasadnicze pytanie, czy chcemy budować naszą przyszłość? Czy ją niszczyć?

Jeśli faktycznie chcemy ją budować, nie możemy obejść się bez przebaczenia. Wszak przebaczenie buduje to co często zmierza ku degradacji i zawaleniu. Buduje relacje rodzinne, społeczne itd. Trwanie zaś w złości, uporze i nienawiści prowadzi do szarpania rzeczywistości naszego życia na kawałki których bez refleksji i przebaczenia nigdy nie scalimy. Chrystus właśnie dziś, daje nam receptę na to by móc budować spójną rzeczywistość naszego życia. Tym lekarstwem, które nam przypisuje jest permanentna zdolność i chęć przebaczenia. Liczba 77 jest tu symboliczna i mówi o tym, iż przebaczenie ma nie mieć końca. Nigdy nie możemy zaprzestać przebaczania, jeśli chcemy by podejmowane trudy budowania życia rodzinnego, sąsiedzkiego, narodowego, wspólnotowego przyniosły efekt. Podstawowym spoiwem naszych poczynań musi stać się przebaczenie, którego źródłem jest miłosierny Bóg, wzór wszelkiego przebaczenia, który nie chowa urazy, ale w każdej chwili jest gotowy okazać nam swą miłość, jeśli tylko zobaczymy naszą słabość i staniemy w prawdzie, wszak tylko prawda prowadzi do autentycznego przebaczenia, chociaż jej światło jest często trudne do przyjęcia, jednak kiedy już ujrzymy się  w zwierciadle prawdy i przebaczymy bliźniemu obojętnie który raz z kolei, możemy mieć pewność, iż przyczyniamy się  w ten sposób do budowania prawdziwej i trwałej cywilizacji miłości w naszych sercach i miejscach w których przebywamy. Niech więc Bóg, będący źródłem wszelkiej prawdy, która czasami boli ale wyzwala i wzorem przebaczenia, które nigdy nie prowadzi do znużenia, ale daje wielką radość z okazywania go bliźnim, staje się dla nas inspiracją do wypełniania zaleceń Chrystusa zawartych w Ewangelii. Nigdy nie skąpmy przebaczenia naszym bliźnim, kiedy będziemy potrafili je okazać z miłością, dużo łatwiej będzie nam o nie prosić i przyjmować od naszego Pana, kiedy staniemy w obliczu swej słabości i udamy się do kratek konfesjonału by stając w prawdzie i otrzymując przebaczenie uczynić je spoiwem naszego życia.


br. Antoni OCIst