XIII Niedziela zwykła, rok A

Ewangelia z niedzieli może nam ukazywać, że pójście za Jezusem może oznaczać nie tylko pozostawienie zajęć i zerwanie dotychczasowych więzi ze światem, ale również rezygnację z dogodnej sytuacji materialnej, jak również, coś większego, czyli rozdanie własnych dóbr, własnego majątku ubogim. Bardzo trudno jest dokonać tego kroku, przykładem może być ewangeliczny bogaty młodzieniec, który przeszczekał przepisów Prawa od swojej młodości, poszukiwał również drogi doskonałości, w czasie spotkania z Chrystusem «gdy […] usłyszał te słowa – to znaczy wezwanie Jezusa – odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości» (Mt 19,22; por. Mk 10,22). Są również i też tacy, którzy nie tylko przyjmują powołanie Jezusa – „pójdź za Mną”, ale – tak jak Filip z Betsaidy – przepełnia ich potrzeba głoszenia innym, o tym, że naprawdę spotkali w swoim życiu Mesjasza (por. J 1,43n). radykalność powołania związane jest również z zapowiedzią krzyża:
«Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za mną nie jest Mnie godzien […] Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.» (Mt 10,38-39), które nie wynika ze specyfiki języka Ewangelii, ale z wymagań, które stawia Chrystus tym, którzy chcą do Niego przylgnąć. Jezus wie, że Jego wymagania sięgają bardzo daleko i dlatego nie zawahał się stwierdzić:
«Nie sadźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemie. Nie przyszedłem przynieść pokój ale miecz.» (Mt 10,34).
Mówiąc to chce abyśmy zauważyli, że Ewangelia jest również źródłem „zaniepokojenia” dla człowieka, wymaganie to ma na celu niepokojenie sumienia, nie dopuścić do fałszywego „pokoju”, w którym sumienie staje się niewrażliwe i właściwie obumiera.