XIX Niedziela Zwykła, rok A

Bardzo często, przy wielu sytuacjach, nie tylko kiedy jest nam źle, ale także wtedy, gdy jest Dorze, Bóg przemawia do człowieka, ale do każdego w różny sposób. Inaczej objawił się Eliaszowi, inaczej całemu Izraelowi, a jeszcze inaczej przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa. To ostatnie objawienie się Boga w swoim Synu, było najpełniejszym objawieniem.

Widzimy, że Pan Bóg objawia się za każdym razem inaczej. Dlatego zawsze ze strony konkretnego człowiek potrzebne jest dobrowolne działanie, współpraca i zaangażowanie w naszą wiarę, ponieważ to od tego również zależy stan wiary naszych bliskich. Należy zatem powiedzieć wprost, że niewątpliwie boimy się odpowiedzialności w wierze za naszych najbliższych o czym mówi św. Paweł Apostoł w dzisiejszym II czytaniu: „Wolałbym bowiem sam być… odłączonym od Chrystusa dla zbawienia braci moich”. Jest w tej wypowiedzi Apostoła tak ogromny ładunek „bólu wiary i niewiary”, miłości braterskiej i odpowiedzialności, że aż sprzeczny z logiką wiary i rozumu.

Wydarzenia opisane w dzisiejszej Ewangelii wzbudzają refleksję na temat znaczenia modlitwy osobistej i sposobu radzenia sobie z trudnościami życiowymi. Jezus po spotkaniu z tłumem i po jego nakarmieniu oddalił się od uczniów, aby znaleźć trochę spokoju. Wytchnienia szuka w modlitwie. W modlitwie osobistej, w samotności, w modlitwie, na którą nie skąpił czasu. Wyraźnie podkreślone jest tu znaczenie modlitwy osobistej. Jej uzdrawiająca siła przywraca równowagę duchową. Trzeba jednak pamiętać, że czas modlitwy jest czasem, którego się nie odlicza. Modlitwa nie powinna być szybka, wymuszona, traktowana jako obowiązek, bo wtedy nie jest autentyczną rozmową z Bogiem. Modlitwa wznosi istotę człowieka, tzn. jego umysł i serce, do Boga. Można powiedzieć, że Bóg sam ustanowił modlitwę jako źródło łączności z Nim i źródło życia Bożego. Nie zapominajmy i nie wstydźmy się znaku krzyża przed jedzeniem, przed czynnościami życia codziennego. W końcu to dzięki Niemu istniejemy, żyjemy, funkcjonujemy. Dlatego więc rozmawiajmy poprzez modlitwę z Panem, dziękując Mu za wszystko, czego doświadczamy, aby Syn Człowieczy znalazł wiarę na ziemi, gdy przyjdzie.

Drugim zdarzeniem, które opisuje ta Ewangelia, jest zmaganie się Apostołów z żywiołem. Kiedy płynęli na drugą stronę jeziora, przyroda nie była dla nich łaskawa, bo płynęli pod wiatr. Modlitwa osobista, walka z trudnościami – to sytuacje z naszego ludzkiego życia. Jedni daremnie walczą ze swoimi problemami życiowymi, drudzy czerpią swoje siły z modlitwy, z więzi z Bogiem, po to by móc przetrwać i poradzić sobie z trudnościami. Skoncentrowanie się na sobie, na swojej trudnej sytuacji powoduje, że wielokrotnie nie dostrzega się Pana Jezusa kroczącego nam na pomoc. Potrzeba nam więcej odwagi i wiary.


br. Fabian OCist