Pielgrzymka Fatima i Santiago 2017

Jak zwykle, tak i tym razem chciałbym podzielić się z wami kilkoma wrażeniami z naszej pielgrzymki do Fatimy w stulecie objawień Matki Bożej. Wyruszyliśmy razem z Chorzowa 7 czerwca 2017 r. udało nam się przebyć na lotnisko, jeszcze przed zjawienie się przedstawiciela biura podróży, poprzez którego organizowaliśmy całość wyjazdu. Poznaliśmy na lotnisku księdza Kazimierza Pac, który został naszym przewodnikiem po ziemi portugalskiej i hiszpańskiej, na codzień zaś jest misjonarzem w Brazylii. Po 40 min. oczekiwania otrzymaliśmy nasze bilety i ustawiliśmy się do checkin. Po wylądowaniu w Lizbonie po chwili kolejnego małego oczekiwania wsiedliśmy do autobusu kierowanego przez pana Carlosa. Około dwudziestej trzeciej dotarliśmy do naszego hotelu w Fatimie, gdzie oczekiwała na nas pyszna kolacja. Dziękować Panu Bogu oprócz darmowej wody serwują tu także wino do kolacji. Dobry hotel – Consolata. Dzienna trasa to 7 km. Dobrej nocy zatem. 


Rano o 8.00 śniadanie. Uczestniczyliśmy w drodze krzyżowej, prowadzącej do wioski Valinhos – miejsca objawień Anioła Portugalii oraz do wioski Aljustrel, gdzie znajdują się domy rodzinne Franciszka i Łucji. 


Zwiedziliśmy wszystko i powróciliśmy do hotelu. 


Był czas na zakupienie sobie jakiegoś obiadu. Znaleźliśmy restaurację, gdzie za 2 dania, deser, wino i kawę zapłaciliśmy 7 euro i 50 centów. 


Udaliśmy się do Sanktuarium: Capelinha – kaplica stojąca w miejscu objawień Matki Bożej pastuszkom: Łucji, Franciszkowi i Hiacyncie; 


Bazylika Matki Boskiej Różańcowej z grobami Franciszka i Hiacynty. 


Zobaczyliśmy także wielki kościół Trójcy Przenajświętszej. 


Następnie Msza w kaplicy św. Józefa. Obiadokolacja i nocleg. 

Za chwilę wychodzić będziemy na procesję różańcową. Już po. Sami zobaczcie.


Wszystkich pozdrawiamy. Całość dnia to 16 km. 

Dziś (9.06.2017) rozpoczęliśmy wcześnie. O 6.30 msza w Bazylice MB Różańcowej, ale pościel niektórych przygniotła. Po Mszy śniadanie i o 10.00 wyjazd do Tomar, do Klasztoru Chrystusa, zamieszkiwanego w 13. w. przez Templariuszy. Nasza przewodniczka – Kaja Laszczych – powala wspaniałym przygotowaniem i elokwencją, a przy tym i prezencją. 


Podjechalismy także do Biblioteki Joannitów w Koimbrze. Weszliśmy nawet do środka. 


Niektórzy zaś trafili do baru akademickiego. 


Następnie wizyta u sióstr Karmelitanek, gdzie mieszkała siostra Łucja, jedno z dzieci Fatimskich. 


Przed nami pozostaje czas wolny w Koimbrze oraz obiadokolacja i procesja Maryjna. Ciężki dzień. Prawie 9 km. 

Zbliżamy się coraz bardziej do 13.06. czyli do uroczystości św. Antoniego, patrona Lizbony. Dziś wstaliśmy jeszcze wcześniej, już o 6.00 mieliśmy mszę w kaplicy zjawienia się Maryi. Spotkałem tam o. Beniamina, z którym widziałem się ostatnio prawie 10 lat temu na studiach doktoranckich w Angelicum w Rzymie. Paulin, pracujący w Passau, dziś pieszy pielgrzym w drodze do Koimbry. 


Następnie było śniadanko o 7.30. Wczoraj brakło jajeczniczki dla nas, Włosi byli przed nami – po 15 min. dołożyli. Dziś Włosi czekali na jajeczniczkę. My przed nimi. 


Wyjechaliśmy o 8.15 w stronę Porto. Dziś sobota, więc zaśpiewaliśmy godzinki w autobusie. 


Zapowiada się gorący dzień, schłodzimy się nieco dzięki Porto. Państwo Kapusta dziś obchodzą 39. rocznicę sakramentu małżeństwa, szykują się więc atrakcje na dzisiejszy wieczór. 


Póki co jesteśmy w Porto. Oprowadza nas pani Marta. 

Odwiedzamy wieżę kleryków, plac z pomnikiem Pedro 4. Udajemy się na dworzec kolejowy św. Benedykta. Warto go zobaczyć!!!


Kolejnym punktem jest Katedra Se. 


Dotarliśmy w końcu do kościoła św. Franciszka, klasztor Franciszkanów już spalony, kościół uczyniony muzeum, ale robi wrażenie! 


Potem pomnik króla Henryka Żeglarza i niezapomniany rejs statkiem. 


Zakończyliśmy go w miejscowości Villa Nova de Gaia. Udaliśmy się po chwili czasu wolnego na degustację wina Porto. Przed tą degustację, co zaznaczam, widzieliśmy dziwne zjawisko na niebie.


Potem to już tylko zwiedzanie winiarni i skromna degustacja. 


Mam wino dla współbraci w Chorzowie! Żywię też mocną nadzieję, że uda mi się je dowieść na miejsce. 


Dojechaliśmy do Bragi i zobaczyliśmy  katedrę, z zewnątrz także dawny pałac biskupów z ruinami kaplicy oraz ratusz. 


Po czasie wolnym jeszcze tylko 3 godz. w autobusie i dotarliśmy do hotelu w Santiago di Compostela. I wieczerza rocznicy ślubu…  Ale póki co, zobaczcie jeszcze wspaniałe fontanny z Bragi, wytryskujące w dzień święta narodowego Portugalii. Dziś zrobiliśmy prawie 12 km. 

11.06. wstaliśmy wyjątkowo późno jak na naszą grupę – o 7.00. Śniadanko dobre: mozna wybierać pomiędzy słodkim lub słonym. Duży wybór. Dzis czekaliśmy jedynie na dolewkę kawy, każdego dnia jakieś doświadczenie kulinarne. Dziś duże ilości jajecznicy. Jedynie co to jajek sadzonych nie dla wszystkich wystarczyło. 


A przy okazji, lampki na stołach nie są na wino ale na zimne napoje. Pozdrawiamy. 

Jesteśmy już po zwiedzaniu Bazyliki Świętego Jakuba Apostoła – trzeciego, pod względem ważności po Jerozolimie i Rzymie, miejsca pielgrzymkowego w świecie chrześcijańskim. 


Robi wielkie wrażenie. 


Poszliśmy na Mszę św. po hiszpańsku, na której uroczyście nas powitano jako pielgrzymów. Dane mi było zasypać olbrzymią kadzielnicę, która pod koniec mszy św. została rozchuśtana przez zakrystian. Muszę przyznać, że byłem wzruszony. 


Po Mszy udaliśmy się na zwiedzanie Santiago. Piękny punkt widokowy. 


Teraz przejeżdżamy w kierunku Lizbony. Ruszyliśmy o 13.30. Jeszcze tylko zmiana czasu i palące słońce. 


I dalsza podróż. Aż dotarliśmy do „finis terrae” krańca ziemi- dalej juz tylko ocean. Jesteśmy w Cabo da Roca. 


Przepiękny hotel „Inglaterra” jest ostatnim dziś punktem. Kolacja chyba najlepsza jaką dotychczas jedliśmy. 


Można nawet skorzystać wieczorem z basenu, woda ciepła. Musimy jutro podziękować panu Mariuszowi za taki hotel!!! Przeszliśmy w dniu dzisiejszym prawie 10 km, zaś w autobusie prawie 600 km. 


 A co nas czeka jutro? Jesteśmy bardzo ciekawi. Póki co – dobrej nocy! 

Poranek cudowny, jak i widok z okna…


Dzis w planie Lizbona, zobaczymy czym nas zaskoczy???


Zaczęliśmy od Kościoła św. Dominika, gdzie odprawialiśmy przy ołtarzu św. Franciszka z Asyżu. Potem przejście przez plac Pedra IV, z daleka oglądaliśmy zamek św. Jerzego odbity z rąk maurów. Potem kościół św. Jana z placu, gdzie dokonał cudu św. Antoni Padewsko-Lizboński. 


  Udaliśmy się pod Katedrę. Następnie poszliśmy do kościoła św. Antoniego, tu przyszedł Święty na świat. Wszystko to w dzielnicy Alfama. 


Podjechaliśmy autobusem do dzielnicy Belen, przejeżdżając przez Ribeirę, dzielnicę wypoczynkową. 


Następnie podjechaliśmy do kawiarni Pasteria di Belem …


I pod zamknięty kościół hieronimitów, skąd następnie pod wieżę Belem. 


Ostatnim punktem zwiedzania była figura Chrystusa Króla o wysokości 110 m, wybudowany jako dziękczynienie za ocalenie Lizbony od zniszczeń 2. wojny światowej. Z tego miejsca widać piękną panoramę Lizbony. 


Jeszcze tylko czas wolny w stolicy, razem z przewodniczką panią Tamarą Kwaśniewską, która świetnie oprowadziła nas po Lizbonie. 

I wracamy na kolację do Estoril. Dziś przeszliśmy 8,5 km. 


Piękny hotel. Powyżej recepcja. 

Dziś, tj. 13.06. mamy uroczystość św. Antoniego Padewsko-Lizbońskiego. Byliśmy na mszy o 8.30 potem na pysznym śniadanku. 


Teraz cały dzień plaży. Woda zimna, wszak to ocean, ale mamy też basen hotelowy. Pogoda za to wybitnie nam dopisuje – 28 stopni. 


Kolejna będzie kolacja. Już po. Dziś ja przeszedłem 9,5 km, ale niektórzy około 3 km. 


Dziś, w ostatni dzień pielgrzymki, część grupy pojechała do Lizbony, ale zdecydowana większość spędza czas relaksacyjne. Kończymy nasz czas. O 21.55 samolot a o 19.00 ruszamy z hotelu. Pozdrawiamy serdecznie. Szykujcie się na przyszły rok do Japoni – 2-a połowa października.