IV Niedziela Adwentu, rok B

Za chwilę rodzi się Chrystus… Radość w bólu rodzenia. W każdym rodzeniu Bóg tuż po niepewności noszenia zawsze pokazuje przyszłe piękno tego początku życia. Tyle szczęścia, radości, planów. Krótko po tym ileż to trzeba przeżyć zawodów, rozczarowań, rozpaczy i niepewności póki się okaże co z tego Życia wyklaruje się!
Podobnie było z narodem wybranym. Po niepewnym i burzliwym momencie kształtowanie się tożsamości żydowskiej, Bóg obdarzył ich potężnym i wspaniałym państwem na czele z Dawidem. Ale uprzedził, że to tylko zapowiedź przyszłej wspaniałości. Tylko zbudujcie mnie dom, bądźcie ze mną, i z tego wszystkiego wyklaruje się potomek Dawida, a Syn Mój. I przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Chodziło o Chrystusa, naszego Pana.
Ale póki Chrystus się urodził, i objawił Siebie, ileż to Żydzi musieli przeżyć noce ciemne i rozczarowań! Ale już nie wszyscy dali rady przyjąć Chrystusa, przyjąć potęgę pokory. Zapłata wydawała się im nieadekwatna do cierpień i trudu.
Za chwilę rodzi się Chrystus… Potęga pokory.. Czy warto odrzucić całe troski i negatywne doświadczenia życia i obolałym ciałem cieszyć się z Bożego narodzenia i przyszłej chwały- zależy tylko od Ciebie. Czy dasz rady jak Maryja cieszyć się ze swej misji i pokornie nieść swój krzyż razem z Chrystusem?


br. Racibor OFM