II Niedziela Zwykła, rok B

Dzisiejszą drugą niedzielę w okresie zwykłym roku liturgicznego przeżywamy w radosnym stwierdzeniu Apostoła: „Znaleźliśmy Mesjasza, to znaczy Chrystusa”.
Ważną rolę w odnalezieniu w naszym życiu drogi do Boga są niewątpliwie świeci. Ci z pozoru zwykli ludzi posiadając głęboką wieź z Bogiem, tym samym lepiej od innych mogą ukazać i wskazać nam na prawdziwego Boga. Na drodze codzienności, pewnego razu Jan Chrzciciel stanął ze swymi uczniami i wypatrywał nadejścia Mesjasza.
Poprzednik Chrystusa był osobą, jak na swoje czasy, dość niezrozumiałą przez otoczenie, nawet przez otaczającą go grupę bliskich uczniów. W wielkim napięciu spowodowanym oczekiwaniem nadejścia wielkiego Mesjasza – Wybawiciela musiał rozczarować nadzieję – to nie on jest Mesjaszem. Wielu nie pojmowało jego misji, czynów, słów. Przez radykalny sposób głoszenia potrzeby nawrócenia, co popierał mocnym słowem i wyraźnym czynem, stał się głosem wołającym o prostowanie dróg Panu.
Jan Chrzciciel, jak przystało na świętego, nie skupia uwagi na sobie. To co robi i mówi jeśli zostanie właściwie zinterpretowane kierunkuje wyłącznie ku Bogu. Jezus, jego krewny, nazwie go nawet największym zrodzonym z niewiast! To jednak nie staje się powodem jego wyniosłości czy pychy. Właśnie przez swą uniżoną postawę może pozostać największym. Jan Chrzciciel nie pozostawia już żadnych złudzeń kiedy widząc przechodzącego Jezusa, chciałoby się powiedzieć palcem wskazuje na Niego i mówi do swoich uczniów: to On, Jego szukacie, Jego zapowiadali prorocy, On jest Bożym Barankiem.
Świadectwo Jana Chrzciciela jest tak mocne i wiarygodne, że dwaj jego uczniowie ruszają za Jezusem. Ten pierwszy poryw serca, ich pierwsze kroki postawione ku Chrystusowi z czasem nabiorą charakteru trwałości do tego stopnia, że Chrystus będzie odtąd dla nich Drogą. Będzie ich powołaniem, zaproszeniem do dalszej drogi, która przyczyni się do wzbudzenia wiary także u ich bliskich.


br. Beda Pompka OFM