V Niedziela Wielkanocna rok B, II

J 15, 1-8

Kto trwa w Chrystusie, przynosi owoc obfity

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia. Każdą latorośl, która nie przynosi we Mnie owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was będę trwać. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Potem ją zbierają i wrzucają w ogień, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami».

Dzisiejsza Ewangelia jest piękną alegorią przyjaźni Jezusa Chrystusa i człowieka. Pokazuje jak ścisła i zażyła jest relacja pomiędzy nami a Zbawicielem. Na Początku dzisiejszego Słowa Jezus mówi o sobie, że jest krzewem winnym. Krzew winnym w ówczesnych czasach był niesamowicie istotnym i ważnym elementem diety. To z winogron można było zrobić wino które było jednym z głównych napojów. Prawie każdy mieszkaniec okolic Jerozolimy chciał hodować winorośle. Spójrzmy jeszcze na sam krzew winny. Ma mocne i grube pędy i pnie się w górę, na boki, może być potężny, dlatego potrzebna jest ciężka i fachowa ręka ogrodnika która przycina i dba, by było jak najwięcej owoców. W owej Ewangelii tym ogrodnikiem jest Bóg Ojciec, który odcina te gałęzie które nie dają owoców. Chrystus jako krzew pokazuje swoją łączność i relacyjność z Ojcem, ale i z samym Kościołem. Chrystus jako korzeń i pień kościoła, z którego rodzą się owoce. Bardzo istotnym słowem jest tu wyrażenie „trwać”. Możemy je spotkać aż 10 razy. Te słowo nie jest tu przypadkowe. Trwać to kochać, trwać to być z kimś mimo wszystko. I właśnie to jest istota relacji Jezusa z nami. Te trwanie z nim, trwanie w miłości i wierności. Jeżeli my pokochamy Chrystusa i będziemy karmić się jego słowem niczym te winogrona które czerpią soki z pędów, to staniemy się prawdziwymi owocami z miłości. To właśnie dzięki miłości stajemy się prawdziwymi światkami Jezusa, przez co dajemy kolejne owoce. Ale jeżeli będziemy chcieli działać na „własną rękę”, bez Jezusa, bez Jego Słowa to uschniemy i nas bardzo szybko odetną i spalą z innymi chwastami tego świata.