Sroda popielcowa, 2018

W dzisiejszej Ewangelii mamy do rozważenia bardzo piękny fragment, który przecież tak wiele mówi o każdym z nas. Chociaż Pan Jezus żył dwa tysiące lat temu jego słowa nic nie straciły z aktualności.

Na początek należy rozważyć sam kontekst wypowiedzi Jezusa. Syn Boży głosił Ewangelię w ówczesnym Izraelu, zwiastował dobrą nowinę. Ludzie mogli posłuchać co ma do powiedzenia, widzieli na własne oczy cuda, znaki jakich dokonywał. Przypadł im w udziale ogromny zaszczyt, który trudno sobie nawet wyobrazić.

Jeszcze większą łaskę otrzymali Jego uczniowie, którzy przebywali z Nim, mogli z Nim rozmawiać, zadawać Mu pytania. Fragment Ewangelii wg św. Mateusza ukazuje scenę pouczenia uczniów przez Jezusa. Tematem jego nauk są uczynki pobożne: post, jałmużna, modlitwa. Pan Jezus poucza jak należy je wykonywać, ale przede wszystkim wyjaśnia co to znaczy być uczciwym w relacji do Boga i ludzi.

Jeżeli ktoś żyje w łączności z Bogiem to ma pełną świadomość Jego ciągłej obecności w swoim życiu. W każdym momencie ma świadomość Jego bliskości. Pan Jezus mówi: „Ojciec twój, który widzi w ukryciu”. Ta świadomość zmienia perspektywę naszego życia, myślenia. Człowiek staje się radosny, bo nigdy nie czuje się opuszczony. Nie ma też w nim obłudy, bo dla Boga jest przecież wszystko ciągle odkryte. Jest on ciągle grzesznikiem, ale nie jest dwulicowy zarówno w stosunku do Boga jak i w życiu, w relacjach z ludźmi. Nie udaje kogoś kim nie jest, bo nie jest mu to do niczego potrzebne. Ma wiarę, która mu daje siłę, umacnia go każdego dnia w dobrym. Nie jest to wiara na pokaz, ale prawda jego życia.

Przed czym przestrzega Pan Jezus? Właśnie to jest najciekawsze w tym fragmencie Ewangelii. On nie przestrzega przed brakiem wiary, modnym w dzisiejszych czasach ateizmem deklarowanym, albo często po prostu praktykowanym. W czasach Jezusa wszyscy wierzyli w jakieś bóstwa, a Izraelici w Jedynego Boga. Ich nie trzeba było do Boga przekonywać. Pan Jezus przestrzega ich jednak. Mówi o uczynkach na pokaz, o udawaniu przed ludźmi kogoś kim się nie jest, oszustwie w sercu. Właśnie brak czystego serca, brak miłości do drugiego, manipulowanie drugim człowiekiem, co dzisiaj jest tak często widoczne zostaje napiętnowane.

Uczynki czynione bez miłości do człowieka lub bez bojaźni wobec Boga świadczą nie tylko o obłudzie danej osoby na zewnątrz, w stosunku do ludzi i Boga. W tym jest coś więcej. Jest to przede wszystkim obłuda wobec samego siebie. Czym jest ta obłuda? To obłuda wiary, która nie jest wiarą. Dawanie fałszywego świadectwa o sobie, nawet, gdy inni ludzie o tym nie wiedzą (bo przecież nie znamy serca drugiego człowieka). Zna je Pan Bóg i widzi fałsz postępowania. Jezus mówi, że „Ojciec, który jest w niebie” chce czegoś więcej. Bóg będzie sądził nie tylko z uczynków, ale też intencji, prawdziwych myśli, pobudek. Jeżeli, ktoś tego nie rozumie to tak naprawdę nie wierzy w Prawdziwego Boga. Wierzy jedynie w swoje uczynki, to jest w siebie – swoją pychę, swój egoizm, swoją nieprawdę. Sam siebie tworzy jako coś ułomnego, nieprawdziwego.

Właśnie przed tym ostrzega Jezus. Taka postawa w życiu nie buduje w nas łączności z Bogiem, ale wręcz przeciwnie. Tworzymy sobie świat bez Boga, bez bliskiej z Nim relacji, w efekcie bez wiary. Jeżeli nie będzie czystego serca, prawdziwych, szczerych intencji wobec samego siebie i wobec innych z czasem nie będzie też nawet tych dobrych uczynków. A gdy nie będzie ani czystego serca, ani dobrych uczynków, ani wiary to „Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę”.


br. JUSTYN OCist.