Niedziela Palmowa (Mk 11, 1-10)

Kościół Święty podaje nam dzisiaj aż dwa fundamenty Ewangelii. Bogactwo w nich zawarte sprawia, że niemożliwe staje się ukazanie całej głębi dzisiejszej Liturgii Słowa w tym krótkim rozważaniu. W związku z tym chciałbym rozważyć jedynie pierwsza Ewangelię dzisiejszej Liturgii Słowa.

Jezus wkracza do Jerozolimy, triumfalnie, jak głosiła stara przepowiednia. Witają go radosnym śpiewem. Nadchodzi Syn Dawida, król Izraela. Naród Wybrany oczekiwał jednak innego króla. Spodziewali się, że szybko przejmie władzę w Izraelu. Poprowadzi Żydów do rewolucji i wyzwolenia się spod panowania Rzymian. Powołując się jednak na słowa Jana ewangelisty, możemy stwierdzić, że królewskie powitanie Chrystusa nie przygotowali mieszkańcy Jerozolimy, lecz ludzie, którzy przybyli do miasta na Święto Paschy lub, którzy szedł za Jezusem z Galilei: „Nazajutrz wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołano: Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie, oraz: Król Izraela!” (J 12,12-13). Odważnym więc będzie stwierdzeniem, że nie był to ten sam tłum, który krzyczał: „ukrzyżuj Go!” kilka dni później.

Emerytowany biskup Rzymu Benedykt XVI w drugim tomie dzieła Jezus z Nazaretu pisze tak: „ Ze wszystkich trzech Ewangelii synoptycznych, także jednak w Ewangelii Jana, jasno wynika, że scena hołdu mesjańskiego złożonego Jezusowi miała miejsce w czasie, gdy wjeżdżał do Jerozolimy, oraz że Jego protagonistami byli nie jej mieszkańcy, lecz osoby, które razem z Nim Wkraczały do Świętego Miasta”.

Dlatego dokonując próby zestawienia obu fragmentów dzisiejszej Ewangelii można stwierdzić, że Jezus – król nie spełnił oczekiwań mieszkańców Jerozolimy, dlatego pięć dni później wydali Go przed Poncjuszem Piłatem na śmierć przez ukrzyżowanie.