II Niedziela Wielkanocy, rok B

Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam, gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami. Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: ”Pokój wam!”. A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: ”Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: ”Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane”.

Apostołowie, którzy przybyli rano do pustego grobu, podzielili się zapewne tą wiadomością ze współuczniami. Według w. 19go przebywają oni niemal wszyscy razem. Nurtuje wśród nich nadal niepewność, czy nie nastąpią wobec nich represje ze strony przywódców żydowskich, toteż drzwi pomieszczenia są zamknięte. O nastrojach panujących wśród uczniów Ewangelista nie wspomina, ale paralelny opis Łk 24, 36 nn każe przypuszczać, że dominowała tam trwoga, a radosna nowina o zmartwychwstaniu nie przeniknęła jeszcze wybranego grona. Jezus wchodzi do swoich mimo zamkniętych drzwi: dla uwielbionego ciała Jezusa nie istnieją przeszkody materialne. Pozdrowienie Chrystusa ,,Pokój wam”, zwiastujące Jego obecność i wypływające stąd poczucie bezpieczeństwa, zawiera coś z radości wydarzenia paschalnego (por. dwukrotne powtórzenie pozdrowienia). Ukazanie ran zadanych Jezusowi przy ukrzyżowaniu ma udowodnić identyczność Jego z Objawiającym się w chwale, a jednocześnie przezwyciężyć, ludzki lęk spowodowany zetknięciem się z nadprzyrodzoną rzeczywistością Bożą. Taki lek okazują uczniowie na widok Mistrza idącego po jeziorze Genezaret (6, 19; Mt 14, 26, par.), a także teraz, gdy uwielbiony Jezus ukazał się im (por. Łk 24, 37-43) po zmartwychwstaniu. okazane rany spełniają jeszcze inną, bardziej teologiczną rolę: przypominają, iż droga do chwały prowadzi przez krzyż. Chrześcijanin zdążający ku chwale zmartwychwstania musi ten krzyż realizować w swoim życiu


br. Karmel OFM