XVIII Niedziela zwykła, rok B

Liturgia Słowa 18 niedzieli zwykłej zwraca uwagę na ludzką przywarę, która jak widzimy od dawna wkrada się w codzienne nasze życie. Mowa tu o interesowności. Na czym polega ona? Mianowicie szukamy w życiu osób, miejsc, sytuacji, które przyniosą nam jakąś korzyść. Jeśli owych profitów nie możemy zyskać, potrafimy w jednym momencie do owych osób odwrócić się plecami, stanąć w opozycji, a nawet często bezpodstawnie mówić o nich źle. Pierwsze czytanie mszalne ukazuje nam takie postępowanie już wśród narodu wybranego. Kiedy bowiem nadszedł czas głodu podczas wędrówki przez pustynię, Izraelici których Bóg obdarzył wolnością zaczynają szemrać przeciw Panu. Zapominają o ratunku z jakim przyszedł im Bóg, bowiem doskwiera im brak pożywienia. Brakuje zaufania w to, iż zatroszczy się on o los swych synów. W życiu naszym istnieje zagrożenie, iż spojrzenie na sprawy Boże stanie się bardzo płytkie. Można ograniczać się jedynie do doświadczeń zewnętrznych, gubiąc całą głębię Bożego przesłania kierowanego do nas. Widzimy to w kolejnym obrazie, który kreśli dzisiejsza Ewangelia.  Chrystus przychodzi do ludzi głosząc dobrą nowinę, która ma przemienić serca człowieka, towarzyszą temu także liczne cuda, jak uzdrowienia, rozmnożenie chlebów i wiele innych niecodziennych wydarzeń. Niestety wielu z chodzących za Nim skupia się na tych spektakularnych znakach, a samo orędzie Bożego Słowa uchodzi im mimo uszu. Widzi to Jezus i uświadamia swym słuchaczom – szukacie mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale jedliście chleb do sytości. Tak więc demaskuje ową ludzką powierzchowność i interesowność, przez którą człowiek staje się niesamowicie biedny, bowiem może fizycznie jest syty, ale duchowo traci to co najważniejsze czyli Boże orędzie. Stąd też Chrystus mówi do każdego z nas: Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie (nie o swoje doczesne korzyści, zabezpieczenie dostatkami i tym co zbędne), ale o ten, który trwa na wieki, a który daje wam Syn Człowieczy. Tym zaś pokarmem dla nas jest Eucharystia, w której sam Bóg daje nam siebie na pokarm, jednak by godnie go przyjmować, wcześniej musimy przyjąć jego słowo. Dziś zadajmy sobie pytanie: Co jest ważne dla mnie w mej wierze? Czy nie jestem wobec Boga interesowny? Czy nie widzę go tylko wtedy, gdy czegoś mi trzeba? Czy potrafię każdego dnia w swoim życiu wprowadzać to co najważniejsze – Ewangelię Chrystusa? Skorzystajmy więc z rady św. Pawła, nie postępujmy jak poganie myśląc próżnie o swych korzyściach i opierając swe życie na kłamliwych żądzach, lecz przyobleczmy się w człowieka nowego, na wzór Boga starając się żyć w sprawiedliwości i świętości.


fr. Antoni Sumera OCist