XXIV Niedziela zwykła, rok B

Dzisiaj dużo się mówi o zmianach. Ciągle czegoś brakuje i wydaje się wszystko niedoskonałym. Na zachodzie, włącznie z Polską obserwujemy, że niektórzy ludzi odchodzą od Kościoła i szukają Boga poza Kościołem. A na wschodzie ludzi nie szukają Boga w Cerkwi, ale w przeróżnych miejscach.

Nie wiem jak teraźniejszość przeżywają ludzi starsi. Ale młodzi ciągli poszukują, i brakuje im poczucia bliskości Boga. Dołączają się do różnych wspólnot, uważając tą wybuchową radość, którą tam przeżywają za doświadczenie Boga; wspominają dobre dawne czasy, o których nic nie wiedzą; stają się zapalonymi patriotami, tak jakbyś ojczyzną chrześcijanina było nie królestwo Boże, ale jakiś terytorium na ziemi.

Chcesz często dojść do wyraźnej odpowiedzi, co masz robić, w czym tkwi problem i jak ma wyglądać końcowy efekt.

Nie mam odpowiedzi na to pytanie. Ponieważ ja preferuję ‘listy św. Pawła’, a Ty ‘apokalipsę’; ja lubię morze, a Ty góry; uwielbiam impresjonizm, a Ty pewnie kubizm. O gustach się nie dyskutuję, ale wątpię, że my się dogadamy co do jednej drogi doskonałości, nawet mając wspólnego Boga, którym jest Chrystus. Dlaczego? No bo nie ma jednej drogi i jednej miary.

To co mam robić? – spytasz mnie. Nie mam pojęcia! – odpowiem ja. O to pytaj Boga. Mogę tylko powiedzieć, korzystając z Pisma Świętego, jak się doświadcza Boga. A dalej wybór za Tobą.

„Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę.” – czy to coś ma wspólnego z radością wspólnot młodzieżowych?  „Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: „Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta”, a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała, to na co się to przyda?” – to akurat ma dużo wspólnego z głośnymi przywódcami. Wszyscy dziś przekonują się nawzajem, że wierzą w Boga, ‘Słusznie czynią, lecz także i złe duchy wierzą i drżą.” Ja chcę tylko tym powiedzieć, że człowiek musi wiele cierpieć, że musi być odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; wypada, że naśladując Chrystusa będzie zabity, i po trzech dniach zmartwychwstanie.”

Nie mówię to od siebie i za przykład nie stawię siebie, lecz Chrystusa. Jeśli masz niedosyt i chcesz zmieniać świat, i nie wiesz co robić, a nawet jak wiesz co robić, pamiętaj – że przykład i rozwiązanie masz ciągle przed oczyma – Jezusa ukrzyżowanego.

 

P.S. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.


br. Racibor OFM