XXX Niedziela zwykła, rok B

Co chcesz, abym ci uczynił?- pyta Jezus. Pytanie to powinien postawić sobie każdy wierzący w Chrystusa. Jakim motywem kieruję się kiedy szukam Boga w Jego Kościele, bo tam przecież, nie gdzie indziej, znaleźć Go można w sakramencie Eucharystii. Czy jestem gotowy i świadomy, że Chrystus oczekuje spotkania ze mną, oczekuje dialogu. W tym celu wychodzi mi naprzeciw.

Ślepiec Bartymeusz  doskonale wie do Kogo zwrócić się ze swoją nędzą. Pomimo swojej ślepoty widzi znacznie więcej. Rozpoznaje w przechodzącym drogą Człowieku kogoś większego niż tylko człowieka. Być może niepełnosprawność wzroku fizycznego pomogła mu skupić „wzrok” na czymś znacznie istotniejszym niż tylko wiązki światła. Bartymeusz nazywa Jezusa Synem Dawida. Dla każdego Izraelity takie określenie było bardzo jasne i zrozumiałe. To tak zwane określenie mesjańskie w stosunku do Jezusa.

Następuje zatem rozpoznanie. Wiara Bartymeusza wyprzedza znacznie rozpoznanie Mesjasza nawet przed Apostołami. Dotychczas, z grona Apostołów tylko Piotr Go rozpoznaje. Tym tytułem posługują się demony, które wiedzą i krzyczą. Jezus natomiast surowo nakazuje im milczeć. To jeszcze nie ten czas.

Wiara w obiecanego Mesjasza, Pana i Zbawiciela, doprowadza ślepca do uzdrowienia. Uzdrowienie z kolei pociąga do pozostawienia za sobą życia „ślepego”, po to, by pójść za Dawcą Życia.

Jesteś gotowy do spotkania się na drodze swojego życia z Bogiem? Pamiętaj, by uwzględnić tego konsekwencje…


br. Beda OFM