II Niedziela Adwentu, rok C

Jan Chrzciciel, o którym słyszymy w dzisiejszej Ewangelii kojarzy nam się najczęściej z chrztem i rzeką Jordan. Ewangelista Łukasz porusza kwestię właśnie obu  tych rzeczywistości: „obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia”. Nie głosi on zatem jeszcze królestwa Bożego, ale wzywa do nawrócenia rozumianego jako odwrócenie się od tego wszystkiego, co nie jest Boże i zwrócenie się z kolei całkowicie do Boga. Po co to wezwanie i szum skoro chwile po nim ma nadejść Jezus już z konkretnym przesłaniem i głoszeniem królestwa Bożego? Ano po to, żeby odpowiednio odczytać naukę o królestwie Bożym. Ci, którzy zlekceważyli słowa Jana i nie chcieli się nawrócić, tak jak np. faryzeusze czy saduceusze, nie odczytali właściwego sensu Chrystusowego głoszenia. Nie zrozumieli o jakim królestwie mówi Jezus. I pewnie nieraz zadajemy sobie pytanie po co ten czas adwentu? Po co każdego roku to samo? Po to właśnie, żeby całkowicie zwrócić się w stronę Boga i przygotować serce na spotkanie z Panem, bo błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą, jak mówi Jezus podczas kazania na górze. Adwent jest więc szansą, aby na nowo zastanowić się nad tym o jakim królestwie mówi Chrystus i czy ja rzeczywiście na to królestwo czekam? A przede wszystkim czy jestem na jego przyjście gotowy? Czy moje myśli i serce są już odwrócone od tego, co nie jest Boże. I tak, jak Jan Chrzciciel nad Jordanem, tak ja jestem wezwany, aby w swojej okolicy i w swoim środowisku głosić chrzest nawrócenia, aby wszyscy ludzie ujrzeli zbawienie Boże.


br. Pio OFM