Świeto Świetej Rodziny, 2018r

Dzisiejszy fragment Ewangelii wg św. Łukasza ukazuje nam scenę z życia Rodziny Pana Jezusa. Jego najpierw zaginięcie, a potem odnalezienie przez Rodziców w świątyni. Usłyszeliśmy Jego słowa: „Czemu Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”.

Na temat życia Świętej Rodziny nie mamy wiele danych. Jak na dzisiejsze standardy nie zachowało się wiele dokumentów i świadectw z tamtych czasów. Jesteśmy wszyscy dziećmi swej epoki, jest więc dla nas kwestią całkiem naturalną, że posiadamy mniej lub bardziej dokładne informacje na temat życia tzw. osób publicznych. Można się nawet zastanowić, czy nie jest czasem to wiedza, która wywołuje w nas zażenowanie, jeśli się z nią zetkniemy. Może więc nas dziwić dlaczego tak mało wiemy o Świętej Rodzinie. Warto się nad tym zastanowić.

Punktem wyjścia naszych rozważań powinien być Pan Jezus. W Ewangelii Jezus przedstawiany jest jako Prawda. Można nawet powiedzieć, że to Jego imię. W czasach Jezusa imię ukazywało kim dany człowiek jest, a On jest Prawdą. On nie był prawdomówny. Takie stwierdzenie to za mało. On był i jest Prawdą. Nie ma w Nim żadnego fałszu. On przyszedł na świat, aby ukazać nam prawdę o Bogu. Wszelkie Jego obietnice, czy zapowiedzi nie są wyrazem dobrej woli, ani przesadą zapisaną przez Apostołów. Są to konkretne zapowiedzi skierowane również do nas, również dzisiaj. Pięknie wyraził to św. Paweł w Drugim Liście do Tymoteusza pisząc: „Jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół z Nim i żyć będziemy. Jeśli trwamy w cierpliwości, wespół z Nim też królować będziemy. Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze. Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego”. On nie może tego zrobić właśnie dlatego, że jest Prawdą.

Nie mając dokładnych informacji, które by zaspokajały naszą ciekawość, łatwo o fałszywe wyobrażenie na temat życia Rodziny Jezusa. Szczególnie niebezpieczne są dla nas obrazy wyidealizowanej, nie mającej żadnych problemów Rodziny.

Tymczasem Pan Jezus był do nas we wszystkim podobny oprócz grzechu. Innymi słowy podobnie jak Jego Rodzice i my wszyscy, odczuwał strach, ból, trwogę, głód, zmęczenie. Jego życie na ziemi było Prawdą, także w wymiarze czysto ludzkiej niedoli. Podobne trudności przeżywali Jego Rodzice. Jeszcze przed Jego narodzeniem Józef chciał oddalić od siebie Maryję, bo była brzemienną. W ówczesnej kulturze podobna sytuacja była przyczyną wielkiego wstydu dla obojga. Samo narodzenie Pana Jezusa przebiegało w skromnych warunkach, można powiedzieć niegodnych Mesjasza. Potem ucieczka do Egiptu w obawie o życie Dziecka, ciężka praca dnia codziennego, aby utrzymać Rodzinę. Nawet sytuacja z zaginięciem małego Jezusa. Chociaż zakończyła się szczęśliwie, to jednak można sobie wyobrazić uczucia i emocje zatroskanych Rodziców, którzy przez trzy dni poszukiwali swojego zaginionego Syna. Na końcu śmierć Pana Jezusa. Z Ewangelii wiemy, że niemal wszyscy Go opuścili, ale pod krzyżem stała Jego Matka.

Zasadniczo skąpe informacje jakie mamy na temat Świętej Rodziny ukazują nam Prawdę o Jezusie, który był, aż do czasu rozpoczęcia swojej działalności publicznej, ciężko pracującym człowiekiem. Chociaż był Mesjaszem to jednak nie miał z tego tytułu przywilejów bycia nadczłowiekiem, który beztrosko przechodzi przez życie, nie mając żadnych zmartwień. Nie miał tych przywilejów, bo ze swoim przekazem o Królestwie Bożym, chciał być autentyczny dla każdego człowieka. Z tego punktu widzenia o Świętej Rodzinie nie mamy ani za mało, ani za dużo informacji, ale dokładnie tyle ile trzeba, abyśmy zrozumieli co zrobił dla nas Jezus i uwierzyli Mu.


br. Justyn OCist