Uroczystość Narodzenia Pańskiego, 2018r.

Bez wątpienia cały prolog Ewangelii według Św. Jana zmierza do ukazania największej tajemnicy w dziejach ludzkości, tajemnicy Chrystusa skrytej pod słowem Wcielenie. „Jezus Chrystus przyszedł w ciele”, tak brzmi można by rzec pierwsze zasadnicze wyznanie wiary. Ciało podlegające wszelkim utrapieniom, kruchości, słabości, śmierci, stało się mieszkaniem dla Słowa, Słowa które od początku było u Boga i Bogiem było to Słowo. Te pierwsze zdania prologu Janowego wydają się jednoznacznie nawiązywać do starotestamentalnej Księgi Rodzaju, w której to znajdujemy opis stworzenia: „Na początku (εν αρχη), Bóg stworzył niebo i ziemię”. To zestawienie stara się nam uzmysłowić przedwieczne istnienie owego Słowa. Pierwsze objawienie się Boga dokonuje się w Jego słowach „niech się stanie…”. Prolog niejako dopełnia ten opis oświadczając że „Na początku (εν αρχη) było Słowo” czyli dotyczy odwiecznego istnienia Słowa, że było Ono zanim cokolwiek powstało, sugerują to również dalsze wypowiedzi prologu, jak i całej czwartej Ewangelii. Słowo mimo że od początku było na ziemi udzielało się człowiekowi na sposób duchowy, człowiek sam z siebie nie był w stanie poznać Boga, poznać Jego zamysłu. Przemawiał przez proroków, wybranych przez siebie ludzi, z których ostatnim jest wspominany w perykopie Jan Chrzciciel. Historia zmierza do tego celu, do tego ostatniego kroku Boga w kierunku człowieka, gdzie Bóg przyjmuje ciało (σαρξ), najprawdziwsze ciało, równe temu ludzkiemu, niejako wchodząc w ten sposób w konkretny czas i przestrzeń, nie inną ale ta konkretną, ponad dwa tysiące lat temu. Człowiek zostaje wywyższony, otrzymuje godność największą z możliwych, przez wiarę staje się dzieckiem Bożym, gdyż przez to że Bóg przyjął ludzką naturę, człowiekowi w konsekwencji zostało umożliwione uczestnictwo w naturze Bożej, jednakowoż niech przestrogą dla nas będą słowa ewangelisty: „…lecz świat Go nie poznał.” Od przyjęcia Słowa jako Boga w narodzonym Jezusie Chrystusie zależy waga tych Świąt, czy będą tylko wspomnieniem, okazją do odpoczynku, spotkania z najbliższymi, czy też przeżywanym z pałającym sercem, zdumieniem i płynącą z tego faktu na wskroś przenikającą radością, z uświadomienia sobie co Bóg dla mnie uczynił, człowieka dążącego do śmierci.
Boga nikt nigdy nie widział, do tego właśnie momentu, do momentu w którym Jednorodzony Bóg o nim powiedział.


br. Radosław OFM