IV Niedziela zwykła, rok C

W synagodze, w Nazarecie Jezus woła: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». O jakie słowa chodzi? Łatwo dostrzec, że musi to być pewna logiczna kontynuacja wcześniejszego wątku. Dzisiejsza perykopa jest dokończeniem przytoczonego tydzień temu opowiadania. Jezus czyta fragment proroctwa Jeremiasza: «Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie » i wszyscy słuchający w tej chwili zdają sobie sprawę, że Chrystus odnosi te słowa do siebie.

Choć słuchacze rozumieją, że Chrystus utożsamia się z proroctwem to jednak nie rozumieją proroctwa. Są zdumieni, że człowiek, który wychował się pośród nich, powszechnie uznawany tylko za syna Józefa, uznaje się i jest kimś znacznie większym od tego, za kogo do tej pory Go uznawali. Dlatego prorok–Chrystus nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.

Zakończenie perykopy jest jeszcze bardziej smutne… Ci, którzy Go znali, rodacy, w swej nieznajomości Pisma ani Proroków, wzburzyli się bardzo na te słowa i postanowili rozwiązać problem w bardzo prosty sposób: zepchnąć Proroka z urwiska, poza miastem.

Jezus jako, że nie nadeszła jeszcze Jego godzina, przeszedł pomiędzy nimi tak, że nikt nie odważył się zrobić Mu krzywdy. A przecież Prorok Odrzucony chciał przyjść do nich jako Ten, który ubogim niesie dobrą nowinę, więźniom głosi wolność, niewidomym przejrzenie, uciśnionych odsyła wolnymi i obwołuje rok łaski od Pana.


br. Beda OFM