VII Niedziela zwykła, rok C

We fragmencie Ewangelii, który dzisiaj czytamy Jezus zwraca się do swoich uczniów z poleceniem miłowania nieprzyjaciół. Nie mówi im: jeśli chcecie, tylko używa imperatywu: miłujcie, dobrze czyńcie, błogosławcie i módlcie się. Używa takiej formy dlatego, że zwraca się bezpośrednio do uczniów, do tych, którzy słuchają, a skoro słuchają, to znaczy, że świadomie i dobrowolnie odpowiedzieli już na zaproszenie Jezusa, który powołuje. Odpowiedzieli Bogu tak, a więc zobowiązali się do szczególnego naśladowania Jezusa Chrystusa, który ma prawo wymagać od swoich uczniów.

Przesłanie ewangeliczne nie podlega zmianom i nie uznaje kompromisów, a tym na czym jest zbudowane jest miłość. Jednak miłość ewangeliczna przekracza rozumienie miłości skupiającej się na swoich bliskich. Miłość ewangeliczna obejmuje wszystkich ludzi, bo pochodzi od Boga, który jest dobry dla niewdzięcznych i złych. Dlatego skoro Jezus – Syn Boży miłuje swoich nieprzyjaciół i modli się za nich, to tak samo powinni czynić Jego uczniowie – Jego naśladowcy.

Dlatego powinniśmy zadać sobie pytanie: czy ja jestem uczniem Jezusa Chrystusa? Odpowiedź znajdziemy w swoich relacjach z ludźmi. Nie tylko z tymi, którzy są nam przychylni, ale zwłaszcza w relacjach do ludzi wrogo do nas nastawionych. Niech to będzie pomocą w odpowiedzi na pytanie czy ja już jestem chrześcijaninem w praktyce, czy jeszcze poganinem skupionym na miłości własnej i bliskich?


br. Pio OFM