XXI Niedziela zwykła, rok C

Słowo Boga jest żywe. On, Żyjący, przemawia do nas w czasie każdej liturgii, kiedy czytane jest słowo Boga i kiedy sami podejmujemy się lektury. On tchnie Ducha, który jest ożywiający. To ożywiające działanie Ducha, każdorazowo daje możliwość do pragnienia Boga i zjednoczenia się z Nim. To poprzez nasze decyzje możemy otworzyć się na to zbawcze działanie.

               Pytanie jednak brzmi, na czym ma polegać owo otwarcie się, jak ma wyglądać żywa relacja z Bogiem? Czy wystarczająca jest niedziela obecność na Mszy świętej? Sama obecność, która nie wpływa na moje życie, nie jest wystarczająca. To przekazuje nam dzisiejsza Ewangelia, kiedy Pan Jezus mów do tych, którzy jedli i pili z Nim, że ich nie zna. Zbawienia nie zyskuje się od tak, za dobre postępowanie i zachowanie przepisów Prawa Kościelnego. To myślenie potępiał Pan Jezus mówiąc do faryzeuszy, że przestrzegają tylko przepisów prawa, a nie okazują miłosierdzia.

               Właśnie owa miłość jest tym, co ma nas przemieniać. Ta miłość prowadzi nas do zbawienia – życia z Chrystusem, który jest Miłością. To zbawienie nie jest rzeczą prostą. Trzeba przechodzić przez ciasną bramę, aby je zyskać. Jest ono wymagające i zmuszająca nas do obumierania z siebie.

               Na czym więc ma polegać owo przechodzenie przez ciasną bramę? Na przeciwstawianiu się światu i jego myśli i poglądom. Jak to czynić? Podać rękę tym, którzy są odpychani. Wyświadczyć pomoc tym, którzy są wyśmiewani. Porozmawiania z tymi, którzy są odtrącani. Przyjmować bez tłumaczenia, fałszywe oskarżenia. Życzyć dobrze, miłować…

Wśród nich[w myśli światowej] będziesz ostatnim, lecz w oczach Boga – pierwszym. Na tym polega chrześcijaństwo. W tym widać różnicę naszej religii od innych. Na tym polega podążania za Miłością. W ten sposób realizuje się zbawienie. Pytanie o zbawienie nie jest rzeczą błahą. Jest to pytanie o życie. Takie nastawienie powinien mieć chrześcijanin. Pytanie, którą drogę wybieram, jest pytaniem o moją tożsamość i autentyczność wobec Boga, bliźnich i siebie.


br. Tarsycjusz OFM