XXV Niedziela zwykła, rok C

     Fragment Ewangelii wg św. Łukasza, który jest dzisiaj odczytywany w Kościołach dotyczy zagadnienia naszego stosunku do pieniędzy. Nie jest to jednak przesłanie Jezusa dotyczące jedynie kwestii tzw. zarządu cudzym mieniem. Mesjasz nie przedstawił nam w swoich słowach swego rodzaju podręcznika dobrego zarządzania. Opisana w Ewangelii sytuacja życiowa rządcy, który może stracić pracę ma jedynie służyć jako tło dla oceny kondycji ludzkiej i stawianych przed nami wymagań. W oparciu o nasz stosunek do dóbr tego świata można bowiem określić jacy i kim właściwie jesteśmy jako ludzie w oczach bożych.

     W dzisiejszych czasach wizja otrzymania stanowiska kierowniczego w miejscu pracy, czy życiu publicznym, perspektywa awansu, a co za tym idzie wyższych zarobków jest stawiana w naszej kulturze jako istotny warunek udanego życia. W pracy trzeba się realizować. Spełnienie się w życiu zawodowym jest według takiego punktu widzenia niezbędnym elementem szczęścia. Przynosi ponadto prestiż w rodzinie, wśród znajomych, sąsiadów. W sumie nie ma niczego złego w tym, aby człowiek rozwijał w życiu swoje talenty. Problem pojawia się wtedy, kiedy robi to w sposób nieuczciwy. Problem staje się jeszcze większy kiedy w społeczeństwie ugruntowuje się przekonanie, że nie może zrobić tzw. kariery ktoś kto nie postępuje w sposób nieuczciwy. Właśnie taki punkt widzenia ma niestety w tej kwestii wiele osób w naszym społeczeństwie. Można usłyszeć takie dobre rady: 1. w życiu trzeba się czasem posunąć; 2. zastaw się, a postaw się; 3. najważniejsze jest się dobrze  ustawić; 4. trzeba się, gdzieś wbić; 5. kto nie kombinuje ten nie żyje. Są oczywiście jeszcze inne.

     Właśnie taką sytuację opisuje dzisiejszy fragment Ewangelii wg św. Łukasza. Ludzie nieuczciwi w relacjach między sobą nawzajem potrafią się lepiej zrozumieć niż „synowie światłości”. Ale to nie oznacza pochwały dla krętactwa, nieuczciwości. „Synowie światłości” są to ludzie uczciwi, którzy nie potrafią w swej prostolinijności rozeznać mechanizmów, swego rodzaju kodu postępowania tych nieuczciwych. Oni wręcz nie mogą tego zrobić, bo taki sposób postępowania jest im obcy. To po prostu nie jest ich świat.

     Występuje w tym fragmencie Ewangelii przeciwstawienie, antyteza – „synowie tego świata”, a „synowie światłości”. Pan Jezus pokazuje nam dwie drogi, a my musimy wybrać. Nawet więcej. On nam ukazuje, że cały czas wybieramy. Nie możemy się od tego uchylić, uciec od decyzji, bo my cały czas jesteśmy decyzyjni, każdego dnia i w każdej chwili. Dlatego następuje przestroga o małych rzeczach. Jeżeli chcemy być „synami światłości” to musimy być nimi na pełny etat. Nie możemy wchodzić w kompromisy ze złem. Nie możemy tego robić nawet w najdrobniejszych sprawach. Zło, nawet to wielkie, rodzi się z małego. Gdy postępujemy nieuczciwie w małych sprawach to będziemy tak robić i w większych. Gdy postępujemy nieuczciwie w małych sprawach to już nie jesteśmy „synami światłości”.      Z tego fragmentu Ewangelii wynika też drugi wniosek. Postępowanie uczciwe nie musi przynieść nam korzyści na tym świecie. Możemy być „synami światłości” bez pieniędzy, bez kariery, niezrozumieni przez innych, ale uczciwi. Ale możemy być też „synami tego świata”. Wtedy będziemy mieć przyjaciół jeżeli sobie ich „zorganizujemy” – czyli coś im załatwimy. Oczywiście przedstawiony przez Jezusa obraz jest modelowy. Życie ludzkie zawiera się zazwyczaj między tymi dwoma skrajnościami. Nie zmienia to jednak faktu, że kto w „małej sprawie jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie”. Nie lekceważmy w naszym postępowaniu jakiegokolwiek zła.


br. Justyn OCist

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.