Komisarze w Wieczerniku

Dzień dzisiejszy to oficjalne rozpoczęcie Kongresu Komisarzy Ziemi Św. Zaczęło się od Eucharystii w Wieczerniku.

Koncelebransi w Wieczerniku po Eucharystii

Podczas kazania, które wygłosił Kustosz Ziemi Św., przewodniczący również Eucharystii, wskazał na fragment Ewangelii, gdzie Apostołowie byli zgromadzeni w Wieczerniku „gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami” (J 20,19). Kustosz wskazał, iż także my jako bracia często przeżywając nasze obawy, trudności, mamy problemy by wyjść, by głosić Chrystusa Zmartwychwstałego. Ale podobnie jak to uczynili Apostołowie i my z pomocą Chrystusa musimy zwyciężyć problemy, które nas oddalają od sióstr i braci. Podziękował serdecznie za prace, jakie dla Kustodii Ziemi Św. czynimy na całym świecie.

Wieczernik po celebracji liturgicznej

Ta Eucharystia była dla mnie szczególną. Po raz pierwszy mogłem koncelebrować Mszę św. w Wieczerniku! Odprawiłem ją w intencji o nowe i święte powołania do naszej Prowincji zakonnej.

O 9.30 Kustosz oficjalnie zainaugurował kongres. Następnie br. Matteo Brena wskazał na praktyczne wymiary naszych spotkań. O. Gabriel Romanelli połączył się z nami online i opowiedział o życiu w strefie Gazy

Parafia Rodziny Św. której przewodzi jako pasterz, stała się punktem oparcia dla wielu rodzin żyjących w trudnościach tak materialnych jak i duchowych. Żyje tam ponad 2 mln 500 tyś. osób. Żyje tam 135 katolików. Jest tam 3 kapłanów i kilka sióstr zakonnych. Tradycja przekazuje, że przebywała tam św. Rodzina w drodze do Egiptu i podczas powrotu. Stąd nazwa parafii. Pracowali tam także nasi współbracia franciszkanie. Parafia pomagała w różnych aspektach tak rodzinom jak i dzieciom-sierotom. 57 chrześcijan zmarło podczas działań wojennych , 23 zostało zabitych, 23 w skutek braku pomocy, 11 w sposób naturalny – starsze osoby. Największe bombardowania już minęły, słychać ciągle jeszcze eksplozje. 2 mln 300 tyś. osób znajduje się ciągle w strefie pomiędzy żółtą strefą a morzem. Wiele osób straciło tak prace jak i domy. Parafia stała się oazą pomocy okazywanej chorym, potrzebującym operacji i w jakichkolwiek trudnościach. Kard. Pizzaballa bardzo włączył się w pomoc okazywaną w Strefie Gazy. Brakuje towarów stąd też ceny bardzo wzrosły. Wiele osób ma pieniądze ale w bankach, brakuje im gotówki i nie mają jak wypłacić. Bez prądu nie mogą z nich skorzystać. Wiele osób chce opuścić te terytoria. Czują się jak w więzieniu. Aż do dziś nie ma czystej wody. My na całe szczęście mamy źródło wody, które udostępniamy innym. Łączymy się online dzięki prądowi wyprodukowanemu przez silnik diesla, jest zatem drogi. Normalnie prądu brak.

Jak widzicie problemów nam nie brakuje. Chrześcijanie tu nie mają łatwo. Także w innych krajach Bliskiego Wschodu. Kustodia Ziemi Św. troszczy się o te miejsca i Chrześcijan. Wielu ludzi troszczy się tylko o swoją przyszłość. Trudno się dziwić. Podobnie wielu muzułmanów myśli. Chcieliby się stąd wyprowadzić ale nie widzą na to nadziei.

My ciągle pracujemy dając nadzieję na przyszłość. Wiele pracy z najuboższymi prowadzą także siostry od Teresy z Kalkuty. My uczymy się kochać każdego, niezależnie od pochodzenia. Kierujemy się dziełami miłosierdzia, bo wiara bez czynów jest martwa.

Mówi się o nas katolikach, że adorujemy bożków, że jesteśmy bezbożnikami itd. Nie mamy łatwo. Podczas ostrzału trwającego 72 godziny mówiło się, że jesteśmy w trakcie potopu. Jedno z dzieci powiedziało, że chcemy być taką arką podczas potopu. Zdajemy sobie sprawę z trudności, ale jakbyśmy mogli pościć potrzebujących. Nie jesteśmy bohaterami, jesteśmy normalni, kościół na całym świecie pomaga, więc i my. Ludzie przychodzą i proszą o coś do jedzenia jak np. o kg mąki. Dajemy co mamy.

Po przerwie głos zabrał nasz współbrat, który został biskupem pomocniczym Patriarchatu Łacińskiego dla Cypru o. Bp Bruno Varriano. Mówił o realiach życia na Cyprze, gdzie został mianowany biskupem po 400 latach nieobecności biskupów. Mówił o współpracy z innymi kościołami chrześcijańskimi. O. Bp mówił o pomocy jaką stale otrzymuje że strony Franciszkanów. Wspominał o trudnościach na terytoriach okupowanych przez Turków, gdzie z niektórych kościołów zrobiono bary. Wspominał również o obecności w obozach dla uchodźców. Spotkania również na temat słowa Bożego. Kiedy z nim rozmawiałem wspomniałem o śmierci br. Rudolfa z naszej prowincji. Spotkali się przed Laty w Chorzowie. Rudolf bez znajomości języków obcych, Bruno bez znajomości polskiego, a mimo wszystko dogadywali się. Bp wspomniał również o o. Idzim, który wówczas dziwił się jak to było możliwe.

Kolejnym mówcą był wikariusz apostolski Bejrutu w Libanie – mons. Cesar Essayan OFM conv.

W Libanie chrześcijanie są obecni od wielu wieków. Dziś od 75 lat jest struktura w Libanie. Jest 75 tyś. Chrześcijan plus ok. 100 tyś. uchodźców. W Bejrucie od czasu do czasu traci się światło, znika prąd. Pojawiły się problemy z połączeniem online. Jest około 10 parafii prowadzonych przez zakonników. Także katedra jest w posiadaniu Kapucynów. Z punktu widzenia pastoralnego jesteśmy w kontakcie z Kard. Pierbattistą, z Bpem Bruno. Także żyjemy w zgodzie z kościołem maronickim. Ostatnio wskutek pewnych dokumentów watykańskich znaleźliśmy się w niezręcznej sytuacji w relacji do innych kościołów wschodnich odnośnie kwestii duszpasterskich.

Sytuacja dziś jest napięta bo ludzie mówią, że kościół ma pieniądze, zatem przychodzą i mówią: pomóżcie nam. Nie mamy jednak tyle środków by pomagać każdemu. Stąd napięcie również rośnie w skutek sytuacji z Izraelem i z wewnętrznymi problemami. Caritas z Libanu wspomaga przede wszystkim maronitów. Kościół rzymski katolicki jest widziany jako bogaty, stąd mamy problemy ze zdobywaniem środków finansowych.

Pragniemy rozwijać formacje osób świeckich ale również zadbać o obecność zakonników, którzy są ważnym elementem życia lokalnego kościoła. Mówimy o formacji stałej – wielu jest braci po studiach wyższych ale jakiejś odnowy duszpasterskiej brakuje.

Popołudnie rozpoczęliśmy o 15.00. Trochę napięty program. „Słuchając żywe kamienie” to jedno z naczelnych haseł spotkania. 185 tyś. mieszkańców Izraela to chrześcijanie. Z nich 145000 to Arabowie. Rozpoczął rozmowę ks. bp Rafik Nahra. Wspomniał o problemie z autoidentyfikacją naszych chrześcijan. Szczególnie czuje się to podczas wojny w Gazie. Wspólnota chrześcijańska arabska na południu często współpracowała z Izraelczykami. Więc przy wybuchu wojny przeżyła kryzys. Obecnie w telewizji mówiono o Arabach jedynie w negatywnym świetle. Niektórzy arabi nie chcieli więc identyfikować się z innymi. 228 osoby zostały zamordowane poprzez działalność mafijną wewnątrz grup arabskich. Przede wszystkim istnieje to w miastach arabskich i mieszanych. Tylko 10 procent trafia przed sądy. Gdy zgłaszane są te sprawy na policję czasem trafiają do członków rodzin mafijnych, wewnątrz policji. Stąd większość nie chce zgłaszać takich wypadków na policję. Dzięki Bogu wielu chce pozostać u siebie bo traktują tą obecność jako misję. Głos zabrał Elias Habash, odpowiedzialny za grupy harcerzy w Jerozolimie. Żyje w starym mieście Jerozolimy. Życie tu jest skomplikowane. Jeruzalem stało się małym miastem z wieloma problemami. Młodzież żyje z ciągłymi myślami na temat problemów życiowych

Poprzez edukację próbujemy dawać młodzieży propozycje zmiany myślenia. Pracujemy wspólnie poprzez alternatywy takie jak sport, spotkania, wspólne akcje edukacyjne. Przede wszystkim skupiamy się na modlitwie i formacji duchowej. Młodzi mają do czynienia z filmami które mają za zadanie ustawienie myślenia. My uczymy młodzież by nie korzystać z komórek na naszych spotkaniach. O. Amjad Sabbara, proboszcz z Nazaretu, mówił o początku wojny sprzed 2 lat. Wspominał o myślach co do przyszłości tych młodych, którzy po lekcjach wracali do domu. Gorzej było jeszcze gdy wysyłano pociski z Libanu prawie 45 procent naszych chrześcijan żyło z turystyki. Wraz z wojną wszystko zostało zablokowane. Pytanie wśród chrześcijan: jak przeżyjemy? Każdy kto mówił cokolwiek przeciw Izraelowi mógł być aresztowany. Każdy like na Facebooku mógł być wzięty jako oznaka niemalże współpracy z przeciwnikami. Nauczono się zatem milczeć. Wydaje się że żyjemy w demokracji, ta sytuacja ukazała jednak poważny kryzys. Kościół asystuje tu naszych chrześcijan i pomaga w odnalezieniu się w tej trudnej sytuacji. Uczy w jaki sposób przeżywać życie w pokorze, patrząc na przykład Chrystusa, ucząc się przez sakrament pokuty i pojednania w jaki sposób przebaczać.

Wszystkie te aktywności pomagają naszym chrześcijanom przeżyć trudności. Zależy nam na tym aby pozostali. Robimy to na różnych poziomach: spowiedź, kazania, nauczanie biskupów.

Bp wspomniał o zarzutach młodych, że jesteśmy słabi bo neutralni. My mówimy, że musimy stać z daleka od kłamstwa i od wendety. Nie chodzi o milczenie, ale dla chrześcijan arabskich mówienie przeciw Hamasowi lub Izraelowi może oznaczać obłożenie podatkami, wycofanie pozwolenia na prace lub nawet zagrożenie życia. Pan Eljas wspomniał, że najważniejszą zmęczą jest zachowanie optymizmu, czego sam uczy swoją rodzinę.

Bp wspomniał także o wielu przypadkach bohaterskich osób po obu stronach konfliktu, którym zależy na pokoju i nie krzywdzeniu innych. Alessandra Buzzetti zadała pytanie gościom: co chcecie przekazać komisarzom? Bp odpowiedział: uczcie ludzi by myśleli i nie podejmowali odrazu pozycji – jestem za tym czy za tamtym. Uczcie podejmować decyzje które łączą a nie dzielą bo na wojnie wszyscy cierpią. Również pozostali goście to potwierdzili.


Odkryj więcej z Ziemia Św. "po franciszkańsku"

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Odkryj więcej z Ziemia Św. "po franciszkańsku"

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej